[ENG]
When you travel for a long time, you don't want certain cyclical events such as the world, family, when the vacation falls on your travels. This is what happened to Agatha, who had to spend her family in Ecuador in the Cajas National Park. We know I like the word had to because being outside of personal pleasures also brought us slow arguments that made me laugh, especially since I was born again that day.
From the beginning of the year we were on the Altiplano, Atacama and the Peruvian Andes at high altitudes between 4500 and 2500 m above sea level. we were smoking, we did mountain trips and we ate buses for a long time in these highlands, we were already very acclimatized by the Polish team to K2 and we were not hungry for a high battle. We spent the last days at the seaside, which made our organisms accustomed to the hardships of staying at high altitudes.
Cajas National Park is located above 4,000 meters above sea level. For this reason, the simple ascent of 300 meters uphill to the point of view for me was the most exhausting below reaching the Tatra Mountains. But the biggest problem started last night. The excruciating headache kept us awake even for a moment. 21:00 ... 22:00 ... 24:00 ... 1:00 .... 1:30 ... 4:00 .... and so on until morning, and in the meantime turning around I think that we have already turned a good few thousand meters.
Science for the future! NEVER CHOOSE AN ACCOMMODATION IN HIGH MOUNTAINS WITHOUT ACCLIMATION!
I am now experiencing one more problem called "exoticism". In the Cajas National Park there was a whole bunch of plants that looked as if they were planted by UFOnauts from a distant galaxy. Agatka and I did a pretty cool series of photos of plants, each of which might as well grow on some distant undiscovered planet. One of the bushes looks like a huge pineapple planted in the ground, and the older specimens have a two-meter long stick covered with something like mineral wool. In addition, in the morning, a stick insect was walking around our tent, and Agatka, getting off the bus, accidentally trampled a beetle the size of a mouse at the gas station. All this makes me feel like a lynx, because I know that the jokes are over, that we are already in the tropics, that right, right, around every corner, under every stone, there can be tarantulas.
[PL]
Gdy podróżuje się przez dłuższy czas chcąc nie chcąc pewne cykliczne wydarzenia takie jak święta, urodziny, czy rocznice przypadają na czas podróży. Tak właśnie zdarzyło się Agatce, która to swoje urodziny musiała obchodzić w Ekwadorze w Parku Narodowym Cajas. Świadomie używam słowa musiała, bo ten pobyt w poza licznymi przyjemnościami dostarczył nam również sporo nieprzyjemności, które sprawiły, że śmiem podejrzewać, że były to jej najgorsze urodziny w życiu, a na pewno najgorsza noc spędzona podczas tego wyjazdu.
Cały styczeń i początek lutego spędziliśmy na Altiplano, Atakamie i w Peruwiańskich Andach na wysokośniach pomiędzy 4500, a 2500m n.p.m. spaliśmy, robiliśmy górskie wędrówki oraz dużo jeździliśmy autobusami na tych wysokościach, więc byliśmy już zaaklimatyzowani jak polska ekipa pod K2 i żadne choroby wysokościowe nas nie łapały. Niestety ostatnie kilka dni spędziliśmy nad morzem przez co nasze organizmy odzwyczaiły się od uciążliwości związanych z przebywaniem na wysokości.
Park Narodowy Cajas w zdecydowanej większości położony jest ponad 4000m n.p.m. Z tego powodu zwykłe podejście 300 metrów do góry na punkt widokowy było dla mnie bardziej wyczerpujące niż zdobycie dowolnego tatrzańskiego szczytu. Ale największy problem zaczął się w nocy. Okropny ból głowy nie pozwalał nam zasnąć nawet na chwilę. 21:00... 22:00... 24:00... 1:00.... 1:30... 4:00.... i tak aż do rana, a w między czasie kręcąc się dookoła po namiocie myślę że przeturlaliśmy się dobre kilkaset metrów.
Nauka na przyszłość! NIGDY NIE DECYDUJ SIĘ NA NOCLEG W WYSOKICH GÓRACH BEZ AKLIMATYZACJI!
Przeżywam teraz jeszcze jeden problem o nazwie "egzotyka". W Parku Narodowym Cajas była cała masa roślin wyglądających jakby zostały posadzone przez UFOludki z odległej galaktyki. Zrobiliśmy z Agatką całkiem fajną serię zdjęć roślin, z których każda równie dobrze mogłaby rosnąc na jakiejś odległej nie odkrytej planecie. Jeden z krzaków wygląda jak ogromny ananas wsadzony w ziemię, a starsze okazy posiadają pałkę dwumetrowej długości porośniętą czymś jakby wełną mineralną. Poza tym rano po naszym namiocie chodził sobie patyczak, a Agatka wysiadając z autobusu, na stacji benzynowej niechcący rozdeptała żuka wielkości myszy. Wszystko to sprawia, że stałem się czujmy jak ryś, bo wiem, że żarty się skończyły, że jesteśmy już w tropikach, że tuż, tuż, za każdym rogiem, pod każdym kamieniem mogą czaić się one tarantule.