Kilka lat temu spędziłam cudowne 2 tygodnie na jednej z najmniej znanych Wysp Kanaryjskich, a zarazem najbardziej zielonej - na Gomerze. Pierwszy tydzień mieszkałam w stolicy wyspy - San Sebastian. To miał być tygodniowy wyjazd, ale tak nam się spodobało, że postanowiłyśmy zostać tam dłużej. Niestety świetna miejscówka, którą miałyśmy wynajętą na tydzień - domek z pięknym widokiem na zatokę, do której codziennie przypływał prom, było blisko na plażę i w każde inne miejsce, musiał zostać zwolniony... razem z koleżanką zaczęłyśmy szukać innego lokum. Nie chciałyśmy przenieść się do hostelu, a gdy zaczęłyśmy buszować po Airbnb naszym oczom ukazały się niezwykłe miejscówki, jakby wyjęte z naszych marzeń. Domki z przepięknymi widokami, urządzone przez artystów, z egzotyczną roślinnością dookoła. Przeglądałam oferty, aż w końcu trafiłam na TĄ najlepszą - z domem, który miał stać się moim miejscem odpoczynku, albo bazą wypadową na wycieczki przez kolejne 7 dni - to był dom wbudowany w zbocze góry.
Gdy się na niego patrzy, może się wydawać niepozorny, a nawet słabo zlokalizowany, bo tuż przy głównej drodze, ale gdy wejdzie się do środka, albo chociaż na ogromny taras znajdujący się przy domu, czy ten drugi - na dachu, można się zachwycić tym co widać przed sobą. Za każdym razem, gdy wyglądałam przez okno albo bezpośrednio czułam efekt wow, to było coś niesamowitego. Widok na monumentalne góry, a w oddali miasteczko i morze. Sąsiedztwo ulicy okazało się zupełnie niekłopotliwe, nie jeździło dużo samochodów, a nawet gdy jakiś przejeżdżał, nie było ich słychać.
Na tarasie rosło cudowne drzewo owocowe - Eriobotrya japonica, czyli nieśplik japoński, zrywałam sobie czasem z niego owoce, np. do porannej owsianki.
Wieczorami słychać było dziwne, momentami niepokojące odgłosy zwierząt... Czuć było dzikość tego terenu.
Ponieważ dom znajdował się na zboczu góry, pewnego dnia postanowiłam wspiąć się na jej szczyt. Bardzo łatwo wspinało mi się po kamieniach, które fajnie służyły za poręcze, albo schody w górę. Musiałam uważać na kaktusy, których było sporo dookoła. Obawiałam się też spotkania z jakimś niebezpiecznym zwierzęciem - żmiją, wężem, czy okazałym pająkiem. Na szczęście żaden nie pojawił się na mojej drodze.
Zobaczcie, w dole jest dom, który wynajmowałam.
A to, widok na szczyt góry :) Prawie tam dotarłam. Gdy znajdowałam się niedaleko szczytu, usłyszałam głośne beczenie...
Gdy schodziłam, miałam taki niesamowity widok. Kilka dni było deszczowych, ale spędzenie ich w takich warunkach miało swoje plusy. Nad górami tworzyły się niesamowite chmury, a niebo przybierało niesamowite barwy. Za każdym razem gdy patrzyłam na tą przestrzeń, czułam się niesamowicie wdzięczna, że mogę być świadkiem takiego pięknego widowiska.
Comments