Kilka lat temu spędziłam cudowne 2 tygodnie na jednej z najmniej znanych Wysp Kanaryjskich, a zarazem najbardziej zielonej - na Gomerze. Pierwszy tydzień mieszkałam w stolicy wyspy - San Sebastian. To miał być tygodniowy wyjazd, ale tak nam się spodobało, że postanowiłyśmy zostać tam dłużej. Niestety świetna miejscówka, którą miałyśmy wynajętą na tydzień - domek z pięknym widokiem na zatokę, do której codziennie przypływał prom, było blisko na plażę i w każde inne miejsce, musiał zostać zwolniony... razem z koleżanką zaczęłyśmy szukać innego lokum. Nie chciałyśmy przenieść się do hostelu, a gdy zaczęłyśmy buszować po Airbnb naszym oczom ukazały się niezwykłe miejscówki, jakby wyjęte z naszych marzeń. Domki z przepięknymi widokami, urządzone przez artystów, z egzotyczną roślinnością dookoła. Przeglądałam oferty, aż w końcu trafiłam na TĄ najlepszą - z domem, który miał stać się moim miejscem odpoczynku, albo bazą wypadową na wycieczki przez kolejne 7 dni - to był dom wbudowany w zbocze góry.

20180219_101945.jpg

Gdy się na niego patrzy, może się wydawać niepozorny, a nawet słabo zlokalizowany, bo tuż przy głównej drodze, ale gdy wejdzie się do środka, albo chociaż na ogromny taras znajdujący się przy domu, czy ten drugi - na dachu, można się zachwycić tym co widać przed sobą. Za każdym razem, gdy wyglądałam przez okno albo bezpośrednio czułam efekt wow, to było coś niesamowitego. Widok na monumentalne góry, a w oddali miasteczko i morze. Sąsiedztwo ulicy okazało się zupełnie niekłopotliwe, nie jeździło dużo samochodów, a nawet gdy jakiś przejeżdżał, nie było ich słychać.

20180218_191312.jpg

Na tarasie rosło cudowne drzewo owocowe - Eriobotrya japonica, czyli nieśplik japoński, zrywałam sobie czasem z niego owoce, np. do porannej owsianki.

20180218_191308.jpg

Wieczorami słychać było dziwne, momentami niepokojące odgłosy zwierząt... Czuć było dzikość tego terenu.

20180219_121722.jpg

Ponieważ dom znajdował się na zboczu góry, pewnego dnia postanowiłam wspiąć się na jej szczyt. Bardzo łatwo wspinało mi się po kamieniach, które fajnie służyły za poręcze, albo schody w górę. Musiałam uważać na kaktusy, których było sporo dookoła. Obawiałam się też spotkania z jakimś niebezpiecznym zwierzęciem - żmiją, wężem, czy okazałym pająkiem. Na szczęście żaden nie pojawił się na mojej drodze.

20180219_130451.jpg

Zobaczcie, w dole jest dom, który wynajmowałam.

20180219_132551.jpg

A to, widok na szczyt góry :) Prawie tam dotarłam. Gdy znajdowałam się niedaleko szczytu, usłyszałam głośne beczenie...

20180219_133611.jpg
Okazało się, że nie byłam sama... Górę zamieszkiwało stado dzikich kóz. Dorosłe z małymi, które miały kolorowe ubarwienie. Nie wiedziałam jak się zachowają, gdybym chciała podejść bliżej, więc nie próbowałam zdobyć szczytu tylko bezpiecznie się oddaliłam.

20180219_132937.jpg

Gdy schodziłam, miałam taki niesamowity widok. Kilka dni było deszczowych, ale spędzenie ich w takich warunkach miało swoje plusy. Nad górami tworzyły się niesamowite chmury, a niebo przybierało niesamowite barwy. Za każdym razem gdy patrzyłam na tą przestrzeń, czułam się niesamowicie wdzięczna, że mogę być świadkiem takiego pięknego widowiska.

20180219_133857.jpg