27.01.2019
Na ten dzień czekałem bardzo długo. Już ponad rok temu zrodził się pomysł na zimowe Tatry. Do tej pory nigdy nie ciągnęło mnie w nasze najwyższe góry zimą. Nie powiem, że nigdy w nich nie byłem o tej porze roku, jednak na pewno nie były to zbyt ambitne wycieczki.
Wracając myślami w przeszłość widzę moją pierwszą, zimową „wyprawę” tatrzańską. Było to dokładnie 10 lat po tym, jak pierwszy raz zawitałem w te góry. Wtedy, prowadzony przez rodziców, chodziłem po dolinach chłonąc otaczające mnie piękno i majestat gór. Gdy wracaliśmy do domu z utęsknieniem spoglądałem w tylną szybę autokaru i nie mogłem zrozumieć, dlaczego musimy wracać. Trudno to pojąć, ale wtedy, w umyśle jedenastoletniego chłopca coś się zrodziło. Coś, co sprawiło, że na kolejne lata wśród zabawek miejsce żołnierzyków zastąpili himalaiści, wspinający się po meblach.
Dziesięć lat po tej pamiętnej wycieczce postanowiłem pójść krok na przód. Pierwszy raz zawitałem w góry zimą. No dobra, żeby być szczerym, nie powinienem mówić o zimie, bo rzecz działa się końcem kwietnia, jednak góry były jeszcze pokryte białą, śnieżną kołderką. Razem z kolegą ze studiów wynajęliśmy przewodnika – Ryszarda Gajewskiego, znanego polskiego himalaistę, i wraz z nim zdobyliśmy Mnicha. Potem pożyczyliśmy raki i czekany, i z ich pomocą już samodzielnie zdobywaliśmy Tatry Słowackie. W większości były to jedynie dojścia do schronisk, może jedno, dwa wyjścia powyżej na jakąś przełęcz.
Teraz bogatszy o wiedzę górską, umiejętności wspinaczkowe, oraz zimowy ekwipunek, siedzę w busie podążającym w kierunku Zakopanego. Dzisiaj naszym celem jest jedynie dojście do schroniska nad Morskim Okiem. Droga z Palenicy Białczańskiej - miejsca, gdzie swoją trasę kończą busy wożące ludzi do Moka - to mój znienawidzony szlak. Zresztą chyba nie tylko mój. Monotonna droga asfaltowa, wije się zakrętami przez niemal 10 km. Asfalt bardzo męczy nogi, tym bardziej, że to droga dojściowa do schroniska, więc plecak wcale nie jest lekki. Poza sprzętem turystycznym niesiemy na plecach również jedzenie na najbliższe dwa dni.
W schronisku wita nas bardzo serdecznie Pani Maria Łapińska – wieloletnia gospodyni schroniska nad Morskim Okiem. Meldujemy się i idziemy rozgościć się w naszym pokoju. Pokój, co prawda wieloosobowy, jednak ze względu na mniej uczęszczany sezon zimowy jesteśmy w nim niemal sami (na pierwszą noc zostaje do nas domeldowana jeszcze jedna osoba).
Fot. Puste schronisko - wszystkie prycze nasze
zdjęcie własnego autorstwa
W Tatrach od wczoraj sypie śnieg i wieje wiatr. Wieje – jak to niewinnie brzmi. Za oknem prawdziwa zamieć śnieżna. Wraz z porywami wiatru w powietrze wznosi się cała kurtyna zmrożonego, śnieżnego puchu, która przewala się z dużą prędkością to w tę, to w drugą stronę. Ślady zostawione na śniegu znikają praktycznie po minucie.
Jutro w planach Rysy, ale zapowiadają podobną pogodę. Wiatr ok. 80km/h i dostawę ok. 5-10 cm białego puchu. Sprawdzamy prognozy TOPRowców. Na jutro utrzymują dwójkę lawinową.
C.d.n...
Comments