Halę Kamińskiego odwiedziliśmy w tym roku kilkukrotnie. Co najmniej pięć razy. Większość z tych wizyt była jednak poświęcona zbieraniu jagód, a nie typowej wędrówce górskiej. Tym razem było inaczej. Plan zakładał nie tylko wspomnianą Halę, ale przede wszystkim szczyt Mędralowa. Mimo, że to zaledwie 20-30 minut łagodnej dalszej wędrówki, to nigdy nie mieliśmy okazji zdobyć tego szczytu. Tym razem się udało.
Zaczęliśmy jak zwykle z przełęczy Klekociny. Dojechaliśmy tu samochodem z Koszarawy Bystrej. Podjazd na Klekociny jest bardzo stromy i kręty. Są takie łuki i zakręty, które prowadzą przez spore stromizny, a jezdnia jest oczywiście jednopasmowa. Zastanawia mnie jak ludzie radzą sobie tutaj zimą i jak dba się o drogę po opadach śniegu, czy przy oblodzeniu. Na całej długości podjazdu pod przełęcz, wzdłuż tej drogi, znajduje się sporo gospodarstw domowych. Współczuję mieszkańcom, kiedy przy bardzo śliskiej nawierzchni, spotykają się na jednym z tych łuków, na których widoczność jest często mocno ograniczona przez las.
Z przełęczy szlakiem oznaczonym kolorem zielonym, kierowaliśmy się na Halę Kamińskiego. Znamy już bardzo dobrze ten szlak, który jest przyjemny i nie ma tutaj żadnych trudności. Nie jest też wcale stromo.
Za każdym razem zapominam sprawdzić jak długo zajmuje nam przejście tego odcinka. Na szczęście aparat zapisuje godziny wykonania zdjęć i wychodzi z tego, że nasze podejście trwało około 40 minut, ale myślę, że można się spokojnie zamknąć w 30 minutach. Ja zawsze wydłużam czas przejścia, czego przyczyną jest oczywiście uzależnienie od fotografowania wszystkiego, co się da.
Las, przez który prowadzi zdecydowana większość szlaku, był bardzo fotogeniczny. Mimo, że jesień wciąż nie opanowała go na dobre. Właściwie byłem lekko rozczarowany. Liczyłem na znacznie większy postęp w zmianie palety kolorów.
Na Hali Kamińskiego spotkaliśmy co najmniej pięć grup turystów i sporo dzieci. Hala wręcz tętniła ich krzykami, a w szczególności śpiewem małej dziewczynki. O ile nie przepadam za gwarem w górach, tak ten śpiew niosący się po całej hali był bardzo przyjemny. Dziewczynka zdecydowania miała talent!
Nie zatrzymywaliśmy się na Hali, kontynuowaliśmy dalszą wędrówkę prosto na Mędralową.
Na Hali Kamińskiego, szlak zielony łączy się z żółtym i biegnie dość łagodnie. Najwyższy punkt Hali i szczyt Mędralowej, to różnica zaledwie około 70 metrów wysokości. Sam temat szczytu jest dla mnie dość problematyczny. Na tyle problematyczny, że doszło do sytuacji, w której faktycznego szczytu nie zdobyliśmy.
Bliżej Hali Kamińskiego trafiliśmy na oznaczenie szczytu Modrálová 1150 m n.p.m. Kiedy jednak zbierałem informacje do wpisu, okazało się że faktyczny szczyt ma wysokość 1169 m n.p.m. Zerknąłem na mapę turystyczną i okazało się, że trafiliśmy na jeden z wierzchołków Mędralowej, a do samego głównego szczytu zabrakło nam może kilkadziesiąt metrów.
Co jeszcze bardziej ciekawe, w rejonie wskazywany jest także jeszcze jeden wierzchołek, również o wysokości 1150 - Kolisty Groń. Wielce prawdopodobnym jest, że to ten, który my znaleźliśmy oznaczony jako Modrálová. Nie mam co do tego jednak 100% pewności. Różne źródła, różne informacje. Na różnych mapach inne oznaczenia. Dość skomplikowana sytuacja.
Samo nazewnictwo głównego szczytu również jest problematyczne. Z resztą podobnie jest z umiejscowieniem w konkretnym paśmie górskim.
Po pierwsze - Nazwa Mędralowa jest ogólnie najczęściej spotykana, ale można też trafić na inne. Beskidek lub Beskydok, co wprowadza kolejne zamieszanie, bo w przeciwnym kierunku z przełęczy Klekociny również mamy szczyt Beskidek. Inna nazwą jest Wielki Jałowiec, co też jest problematyczne. W tym rejonie można spotkać wiele innych miejsc i szczytów oznaczonych jako Jałowiec, albo zawierających to słowo w nazwie.
Po drugie - umiejscowienie szczytu. Mapy i przewodniki przypisują Mędralową po prostu do Beskidu Żywieckiego. Regionalizacja fizycznogeograficzna Polski autorstwa Jerzego Kondrackiego zalicza ją do Pasma Przed babiogórskiego w Beskidzie Makowskim. Słowacy zaliczają ten szczyt do Beskidu Orawskiego, a jeszcze inna regionalizacja określą ją jako część Beskidu Żywiecko-Orawskiego.
Co jest pewne, ostatnim punktem, do którego dotarliśmy była Hala Mędralowa. Najbardziej widokowe miejsce całej wędrówki. Tam usiedliśmy na chwilę, żeby odpocząć, a żona opróźniła termos z kawą zabraną z domu. Spędziliśmy tam około 30 minut ciesząc się widokami i piękną pogodą. Następnie tą samą trasą udaliśmy się w drogę powrtoną.
Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na Hali Kamińskiego, żeby zrobić kilka zdjęć w bardzo przyjemnym świetle. To co cenię na tej hali, to piękna panorama Beskidu Śląskiego, który góruje w oddali na horyzoncie.