Rzym można zwiedzać na dziesiątki jak nie setki sposobów, kiedy mieszkałem w Neapolu to wielokrotnie odwiedzaliśmy Rzym, najpierw sami, a później żeby pokazać te piękne miasto odwiedzającym nas znajomym i rodzinie.
Oczywiście nie można wszystkiego zobaczyć i pokazać w Rzymie w ciągu jednego dnia, dlatego skupialiśmy się na najsłynniejszych miejscach włoskiej stolicy, najczęściej to się wiązało z przebijaniem się przez tłumy innych turystów z całego świata.
W kilku kolejnych postach postaram się pokazać Rzym z jak najlepszej strony, takim jakim go zapamiętałem.
Do stolicy Włoch najczęściej jeździliśmy samochodem i zawsze parkowaliśmy w Parcheggio Gianicolo podziemnym parkingu przy Watykanie, oprócz jednego razu, kiedy jakimś cudem zaparkowaliśmy zupełnie za darmo przy Piazza Venezia, kilka kroków od Koloseum. A za darmo dlatego, że parkomat był zepsuty i stojący nieopodal patrol carabinieri zapewnił nas, że samochód może tam zostać, a oni będą go pilnować, taka włoska gościnność. Ale to była wyjątkowa sytuacja.
Wracając do naszego rutynowego rzymskiego spaceru, zaczynał się na placu Świętego Piotra i zwiedzania największej chrześcijańskiej Bazyliki Świętego Piotra, niestety, żeby wejść do środka trzeba odstać trochę w kolejce (zazwyczaj od 30 min do godziny), ale zdecydowanie jest warto.
Pewnej niedzieli trafiliśmy na bardzo atrakcyjną audiencję, na placu Świętego Piotra w akompaniamencie głośnego ryku silników wjechało kilkadziesiąt samochodów Ferrari, okazało się, że klub miłośników tych samochodów zorganizował audiencję u papieża, który błogosławił im ze słynnego okna.
Przygoda z pięknymi samochodami była jednorazowa, a piękne rzymskie posągi są tam cały czas i czekają na każdego chętnego, żeby je podziwiać.
Następnie opuszczaliśmy Watykan i szliśmy wzdłuż Via della Conciliazione do Zamek Świętego Anioła (Castel Sant'Angelo), chyba tylko raz wchodziliśmy na zamek i chodziliśmy po jego murach obronnych podziwiając z góry zakole Tybru i zabytkowy most Świętego Anioła z rzeźbami aniołów dłuta Berniniego.
Właśnie po tym moście szliśmy na drugą stronę Tybru.
Wąskimi uliczkami, na których można znaleźć wiele pizzerii i małych restauracyjek, kierowaliśmy się w stronę Piazza Navona. Parę razy zdarzyło nam się skusić tam na włoskie specjały, zdecydowanie jest to gastronomia pod turystów, czyli średnio smacznie, ale drogo.
Piazza Navona został zbudowany w miejscu starożytnego stadionu z 86 r n.e., ówczesny stadion o wymiarach 54 na 276 metrów służył jako arena lekkoatletyczna. Fragmenty starożytnych trybun zachowały się w piwnicach w północnej części placu.
W centalnej części placu znajduje się Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Fiumi), która wystąpiła w ekranizacji powieści Dana Browna „Anioły i Demony”, oprócz niej w północnej części placu jest Fontana Neptuna (Fontana del Nettuno), która przedstawia grupę morskich nimf.
Zaprojektował ją w XVI wieku Giacomo della Porta. Była to najskromniejsza z trzech fontann, do czasu, gdy pod koniec XIX wieku dodano do niej figurę samego Neptuna. W południowej częsci jest natomiast Fontanna Maura (Fontana del Moro), którą zbudowano w 1576 roku, przedstawia ona postać Maura, otoczoną przez delfiny i inne morskie zwierzęta dodane w XIX wieku.
A tak mniej więcej wygladał ten spacer pośród rzymskich posągów na mapie.
Wspomnień i zdjęć jest jeszcze bez liku, więc ciąg dalszy nastąpi...
Comments