Nadal nic nie podjeżdża, a hotel przed nami jakby tylko na to czekał. Stoi na wprost nas zapraszając do środka, a wizja konieczności skorzystania z jego usług staje się coraz bardziej realna. Pomału zapada zmrok. Drogą przed nami przechodzi jakiś pochód. Teraz to już na pewno nic tędy nie pojedzie. Haitanki mówią, żeby przejść kawałek dalej, do następnej przecznicy, bo guagau może jechać objazdem. Wszyscy przechodzimy kilkadziesiąt metrów dalej.
Tam poznana niedawno kobieta przekazuje mi swoje dziecko, a sama wychodzi na drogę próbować złapać stopa. Tradycyjnie nic się nie zatrzymuje. Dominikana nie jest krajem przyjaznym stopowiczom, nawet wtedy, gdy okazje próbuje złapać miejscowy. Jest już całkiem ciemno, a ja jestem już pewien, że dzisiejszą noc spędzimy w hotelu. Nagle zatrzymuje się jakaś dostawcza ciężarówka Daihatsu. Kobieta rozmawia z kierowcą po czym mówi, żebyśmy wsiadali, że zawiezie nas do samej La Descubierty. Ona z dzieckiem wsiadają do szoferki, a my z Haitankami wskakujemy na pakę.
Jest już kompletnie ciemno. Jedziemy jakąś dziurawą drogą. Co chwile w powietrze wzbijają się tumany pyłu. Niebo jest usiane milionem gwiazd, które tutaj w zupełnych ciemnościach zdają się świecić dwa razy mocniej. W powietrzu czuć wilgoć od znajdującego się w pobliżu jeziora. Co chwilę przejeżdżamy jakąś groblą. W pewnym momencie - stop. Ciężarówka staje w środku lasu. Okazuje się, że trafiliśmy na posterunek wojskowy. Teraz, pod osłoną nocy, kontrola jest bardziej szczegółowa. Traktowani jesteśmy jak potencjalni przemytnicy.
Policjanci świecąc po oczach sprawdzają, czy w aucie nie ma potencjalnych nielegalnych imigrantów. Następnie przeszukują wszystkie worki, które miały ze sobą Haitanki. Sprawdzają je bardzo dokładnie, nie mam pojęcia czego mogą szukać. W końcu przychodzi pora na nas. Co robi dwóch białych ludzi w środku nocy, na ciężarówce pełnej Haitańczyków ? Idealna okazja na wymuszenie łapówki.... Gdy będą chcieli, wmówią nam praktycznie wszystko... serce zaczyna bić szybciej a na skórze pojawiają się kropelki zimnego potu, których w ciemności nocy na szczęście nie widać.
C.d.n
*Zdjęcia własnego autorstwa