Łapiemy pierwsze guagua, które wiezie nas dobrze znaną nam drogą nad Morzem Karaibskim. Zbliżamy się do miejsca, w którym ostatnio siedzieliśmy z poznaną dominikańską rodziną czekając na rozwój wydarzeń, mijamy ostry zakręt na drodze, gdzie wczoraj toczyły się zacięte walki pomiędzy mieszkańcami a wojskiem. Dzisiaj droga jest już przejezdna. Jest cicho i spokojnie, ludzie krzątają się przy swoich gospodarstwach i toczy się normalne życie. Tylko pozostawione jeszcze na poboczu zwęglone pnie drzew świadczą o zaciętych walkach, które miały tu miejsce jeszcze poprzedniego dnia. Na szosie co kawałek widać sterty kamieni, tych większych, zapewne tworzących wczoraj barykady, i tych mniejszych, którymi rzucano w kierunku próbujących stłumić strajk żołnierzy.
Dojeżdżamy do Enriquillo. To niewielka miejscowość rozciągająca się wzdłuż drogi, pomiędzy Morzem Karaibskim a górami. Mówimy kierowcy, że chcemy dojechać do Laguny de Oviedo. Wysadza nas na końcu trasy i pokazując nam kierunek mówi, abyśmy szli w kierunku Zona Militar (strefy militarnej), tam powinniśmy złapać transport w kierunku Laguny. Tak też robimy.
Przy Zona Militar witają nas nieco zdziwieni naszym widokiem żołnierze. Pewnie nie często widują tu białych turystów podróżujących na własną rękę. Pytają skąd jesteśmy i dokąd chcemy się dostać. Na początku myślą, że chcemy iść na Lagunę pieszo. Wyjaśniamy, że kazano nam się tu przesiąść i że wiemy, że to daleko. Nie ma tu zwyczajowego przystanku dla guagua, więc normalnie busy się tu raczej nie zatrzymują, ale wszystkie jadące w kierunku Laguny busy muszą tędy przejechać. Żołnierze pomagają nam zatrzymać guagua i proszą kierowcę, aby znalazł dla nas jakieś wolne miejsca. Tym oto sposobem niebawem siedzimy w zatłoczonym guagua jadącym w kierunku Laguny. W tym samym guagua podróżuje również para amerykanów, oni jednak jadą gdzieś dalej, pewnie na tą osławioną plażę - Bahia de las Aquilas.
C.d.n
*Zdjęcia własnego autorstwa