Kilka dni wcześniej udało mi się domknąć duży przetarg na kampanię promocyjną Urzędu Wojewódzkiego. Kampania była w dużym stopniu finansowana przez Unię Europejską, więc wartość kontraktu była całkiem pokaźna.
Pamiętam, że pracowałem wtedy jako handlowiec na minimalnej krajowej. No dobra, teoretycznie w umowie miałem premie uznaniowe a poza umową konkretny schemat ich wyliczania, ale co z tego, skoro i tak decydujący głos miał mój były Szef, który zawsze stwierdzał, że premia się nie należy, lub też należy się w dużo niższym wymiarze, niż wynikałoby z dumnie prezentowanej nowym pracownikom tabelki prezentującej wysokości premii w zależności od osiągniętego przez nich obrotu.
Taki kontrakt był jednak dla mnie złotą strzałą i nie mogłem sobie pozwolić, by nie dostać za niego ani grosza. Pamiętam, że było ciężko, ale ostatecznie się udało. Co prawda nie tyle, ile wynikałoby z tabelki, ale stwierdziłem, że na wakacje wystarczy. Rzuciłem wypowiedzenie i postanowiłem pojechać gdzieś gdzie mnie jeszcze nie było, gdzieś, gdzie jest ciepło, gdzieś, gdzie podróż będzie dla mnie prawdziwą przygodą, gdzieś daleko, najlepiej gdzieś na drugi koniec Świata.....
Miesiąc później pierwszy raz w życiu siedziałem w samolocie i to w samolocie lecącym na Dominikanę...
Tak, to była podróż życia. Przez miesiąc objechaliśmy praktycznie całą wyspę dookoła, poznaliśmy wspaniałych ludzi, przeżyliśmy wspaniałe chwile. Czas najwyższy wrócić do wspomnień i podzielić się z Wami tym, co nas tam spotkało.
Na początek zacznę jednak od krótkiej prelekcji, którą miałem okazję wygłosić w ramach jednego z festiwali podróżniczych w ostatnim czasie. To tylko jedna z przygód, jaka mnie wtedy spotkała, ale co ja będę pisał, posłuchajcie sami.
PS. Prezentacja którą udostępniam powstała już w domu. Nagranie dźwiękowe jest oryginalne, natomiast niestety miałem z tego wystąpienia jedynie nagranie audio. Poszczególne slajdy zostały dołożone w domu post factum, mniej więcej tak jak ukazywały się podczas realnej prezentacji. Niemniej jednak było to forma bardziej mówiona dlatego też w takiej formie, w jakiej ją tutaj udostępniam, czyli bez widoku opowiadającego prelegenta, niektóre slajdy mogą wydawać się przydługie, niemniej jednak mam nadzieję, że Wam się spodobają. Dajcie znać jak wyszło.