W Paraiso idziemy na plaże, gdzie obserwujemy życie tutejszych ludzi. Niektórzy z miejscowych zajmują się segregowaniem i zbieraniem żwiru, z jakiego składa się tutejsza plaża. Inni łowią ryby za pomocą prowizorycznych narzędzi wypływając w morze na dużych oponach czy też dętkach. Młodzież bawi się tocząc na kiju opony oraz pozując do zdjęć, gdy tylko widzą białego turystę z aparatem.
W Paraiso nie ma za bardzo lokali typu pico pollo jak w innych miastach, w których to można zjeść smacznie i tanio dania lokalnej kuchni. Ciężko tutaj ze znalezieniem dobrego miejsca, w którym można by zjeść coś konkretnego, więc dzisiejszy dzień kończymy w małej pizzerii, prowadzonej przez mieszkającego tutaj Włocha. Pizza nie jest może daniem mającym wiele wspólnego z dominikańską kuchnią, jednak jest na prawdę dobra i serwowana w atrakcyjnych cenach, a włoski kucharz zrobi każdą odmianę pizzy gdy tylko się go poprosi.
Zastanawiamy się, jak aktualnie wygląda sytuacja na drodze w kierunku Enriquillo. Czy strajk nadal trwa? czy został już stłumiony? czy droga jest już przejezdna i bezpieczna?
Dzisiaj chcielibyśmy dotrzeć na Lagunę de Oviedo, ale to ten sam kierunek co wczoraj i nie wiemy, czy damy radę tam dojechać. Rozmawiamy ze Szwajcarem, którego poznaliśmy w Hotelu. Opowiada, że też zatrzymał go wczoraj strajk i również nie dotarł na plażę Bahia de Las Aqiulas. Trudno się dziwić, w końcu to jedyna droga dojazdu. Jego agencja zaproponowała przeniesienie wycieczki na dzień dzisiejszy, więc niestety nie będziemy mogli zabrać się z nim autem na Lagunę, tak jak to wczoraj ustaliliśmy.
Pytamy go, czy ma jakieś informacje odnośnie strajku i sytuacji na drodze, czy jego agencja może przekazała mu jakieś wiadomości. Mówi, że sam nic nie wie, i że nie jest pewien, czy uda mu się dziś dotrzeć na plażę. Właściciele agencji postanowili jednak spróbować dziś ponownie, więc i my decydujemy się dotrzeć dziś na Lagunę de Oviedo.
C.d.n
*Zdjęcia własnego autorstwa