Grywałd jest niewielką wioską położoną u stóp góry Lubań, w województwie małopolskim, w gminie Krościenko nad Dunajcem.

Dla mnie osobiście są to Pieniny, ale chcąc być uczciwym to - z geograficznego punktu widzenia - wieś Grywałd usytuowana jest w paśmie górskim Gorce.

Tą niewielką (niecałe 2 tys mieszkańców), malowniczo usytuowaną wioskę wybraliśmy nieprzypadkowo.

W zeszłym roku byliśmy w Krościenku, ale natłok turystów odstraszył nas od tego miejsca (jeszcze gorzej było w Szczawnicy). Traktowaliśmy jednak Krościenko jedynie jako miejsce do spania i jedzenia, gdyż całe dnie spędzaliśmy na wycieczkach. Tym razem jednak chcieliśmy przez weekend odpocząć w jednym miejscu, szukaliśmy więc noclegu w ościennych do Krościenka miejscowościach, by jednocześnie "być w Pieninach", zarazem unikając tłumu turystów.

Tomka i Patryka znacie z moich poprzednich wpisów.

Tym razem wybraliśmy się na krótki wypad wspólnie z rodzinami. W tym celu wynajęliśmy sobie domek letniskowy (właściwie to normalny murowany dom) z czterema osobnymi pokojami typu studio (aneks kuchenny i łazienka). W każdym z 4 przestrzennych pokoi spokojnie mogłoby nocować 6 osób. Wynajęcie tego domku to koszt 400 zł za dobę.

Piszę o tym wszystkim, gdyż może ktoś z Was, wybierając się w Pieniny z większą ekipą, będzie szukał miejsc noclegowych na wynajem. Nocleg ten znajduje się w miejscowości Grywałd na ulicy Polnej 20.

Z Grywałdu wystarczy podjechać 5 km do Krościenka, i można ruszać na szlak, za to po powrocie z gór można się odciąć od tłumu turystów.

A teraz wracamy do krótkiego opisu Grywałdu.

Całą wieś otaczają rozległe pola, łąki i pastwiska. Gdzieniegdzie widać zasadzone zboże, można natrafić również na poletko ziemniaków, ale większość okolicznych terenów to łąki, służące za pastwiska dla krów i owiec.

Tutejszą największą atrakcją architektoniczną jest drewniany kościół p.w. św. Marcina.

Kościół został wybudowany w XV-tym wieku, w stylu gotyckim. Stoi on w miejscu w którym, w/g legendy, stała wcześniej słowiańska świątynia - Chram.

W Sobotę, dla relaksu wybraliśmy się na spacer po okolicznych górkach. O wycieczce na Wdżar napiszę w osobnym poście, a teraz chciałbym Wam pokazać jeszcze kilka widoków znad wsi Grywałd.

Wystarczyło wyjść kilkaset metrów ponad poziom wioski, by móc nacieszyć oczy pięknymi widokami (p.s. piesek przyplątał się znikąd, i towarzyszył nam przez dobre kilka godzin).

Tatry widoczne w oddali, na żywo wyglądają znacznie lepiej :)

Łąka tętniła życiem, zarówno tym ukrytym (wszelkiego rodzaju cykania, brzęczenia, czy świergotania ptaszków), jak i tym nie dającym się nie zauważyć ;)

Mieszkając w górach, mieć do dyspozycji rozległe przestrzenie dookoła - dla mnie idealny układ (piszę to z perspektywy mieszkańca wąwozu, w którym położony jest Szczyrk ;).

Podsumowując - spokój, cisza, sielskie klimaty, piękne widoki, otwarte przestrzenie, blisko do szlaków, bardzo sympatyczni właściciele noclegów, dobry standard i dobra cena. Ogólnie - gorąco polecam!

To był świetny weekend pod każdym względem.