Kto uważnie czytał relacje z naszej podróży mógł dojść do wniosku, że bezcelowo pojechaliśmy na dwa dni do Chile aby na tarczy wrócić do Argentyny.
Niby tak, ale jednak nie!
Jednym z naszych obowiązkowych punktów podczas objazdu Patagonii miały być marmurowe jaskinie w Chile w okolicy wioski Puerto Rio Tranquilo. Przed przyjazdem tutaj zobaczyłem kilka oszałamiających zdjęć z tych jaskiń jednak studziłem entuzjazm mówiąc, że to wszystko dzięki filtrom nałożonym na zdjęcia w Instagramie. "Zasadność jechania tam zweryfikujemy na miejscu" - ustaliliśmy z Agatką jeszcze w Krakowie. A na miejscu, każdy kogo się pytaliśmy, polecał nam zobaczenie tego cudu natury. Więc ruszyliśmy. A jak było?
- rejs łódką do jaskiń 7/10
- zwiedzanie jaskiń 5/10
- powrotny rejs z jaskiń 10/10
Czyli jaskinie na powalają, ale szalona podróż łódką sprawiła że nie byliśmy jakoś bardzo rozczarowani tym dniem. Wystarczy użyć trochę filtrów i zdjęcia już zaczynają wyglądać szałowo, ale czy o to chodzi w podróżowaniu? Obserwując zachowanie ludzi na tych licznych "punktach widokowych" odnoszę wrażenie, że odbywa się tu jakiś wyścig, swego rodzaju rywalizacja o najlepsze ujęcie. Niech media społecznościowe wreszcie docenią mój wysiłek i koszt poniesionej podróży i niech wreszcie zrekompensują mi to falą serduszek, łapek do góry czy lajków.
Przy okazji dowiedzieliśmy się dziś od niezapomnianego Raula gospodarza campingu w Perito Moreno, że A+gata tłumaczone po hiszpańsku znaczy A+kotka.
A KOTKA 😻