Dawno, dawno temu gdy jeszcze chodziłem do liceum, polonista polecił nam zapoznać się z twórczością filmową Wernera Herzoga. Jednym z lepiej ocenianych filmów w jego dorobku był "Krzyk kamienia" opowiadający o rywalizacji dwóch alpinistów jednocześnie przymierzających się do zdobywania jednej z najtrudniejszych wspinaczkowo gór świata Cerro Torre. Po obejrzeniu tego filmu od razu na listę moich marzeń wskoczyła nowa pozycja "wyjazd do Patagonii i zobaczenie z bliska Cerro Torre". Dzisiaj marzenie się spełniło. Niestety przez te przeklęte chmury, które ciągle kłębią się na zachodzie nad Lądolodem Patagońskim nie udało mi się spełnić go w 100%. Gdy doszliśmy do Laguny Torre znajdującego się tuż u podstawy góry cały wierzchołek był już schowany za chmurami, ale na szczęście na 2 godziny przed dotarciem do celu przez kilka minut mogliśmy podziwiać ten bajeczny szczyt.

IMG_7798.JPG

Przy okazji wyjścia pod Cerro Torre mieliśmy pierwszą możliwość aby zaobserwować na własne oczy jak wielka jest różnica pomiędzy dwoma sąsiednimi krajami - Chile a Argentyną. Granica oddzielająca oba kraje ma długość 5300km i jest trzecią najdłuższą granicą pomiędzy dwoma krajami, a że w stu procentach tą granice wyznacza Andyjskie pasmo górskie to przekroczenie jej jest praktycznie możliwe wyłącznie w kilku punktach i zawsze wiąże się z doświadczeniem bajecznych krajobrazów. Oficjalnych przejść granicznych jest trochę więcej niż kilka, ale zdecydowana większość z nich to miejsca gdzie nie zapuszcza się nikt o zdrowych zmysłach. Dla przykładu można wspomnieć o przejściu granicznym Paso Rio Don Guillermo przez, które pierwotnie próbowaliśmy wyjechać z Torres del Paine w kierunku El Calafate, ale bezruch na granicy był tak ogromny, że po kilku godzinach spędzonych na granicy, bez spotkania żadnego auta poddaliśmy się i postanowiliśmy jechać dookoła o 120 kilometrów dłuższą pętelką. Ostateczny przebieg granicy między oboma krajami został ustalony dopiero w 1984 roku przy mediacji Jana Pawła II a spór dotyczył się właśnie tego terenu znajdującego się w Patagonii tuż przy szczycie Cerro Torre. Nie wiem jakie były przyczyny tak zażartego sporu o kawał lądolodu, który i tak nie jest praktycznie wykorzystywany w żaden sposób.

IMG_7799.JPG
IMG_7815.JPG
IMG_7823.JPG
IMG_7833.JPG

Wracając do różnic pomiędzy Chile a Argentyną, to jak już wspomniałem, w poprzednim wpisie w Chile wszystko jest prywatne, nawet Parki Narodowe. Za wejście do Parku Narodowego należy dokonać dość pokaźnej opłaty, na terenie parku można spać tylko na prywatnych kampingach, które są cholernie drogie, a przebywanie nocą na terenie parku poza terenami kampingów jest surowo zabronione. W Argentynie natomiast idąc z wioski El Chalten nad Lagune Torre po drodze minęliśmy dwa darmowe pola namiotowe, które tylko czekały na przyjęcie turystów, a wejście do Parku Narodowego nie wiązało się z żadnymi nawet symbolicznymi opłatami. W Argentynie gdzie wszystko jest państwowe nikt nie każe ci się rejestrować przy wejściu do parku i nie musisz nikogo informować o miejscach w których będziesz nocował, po prostu przyjeżdżasz na miejsce i góry czekają na ciebie.