Po krótkiej przerwie spowodowanej egzaminami na studiach podyplomowych (zdałam) :) znowu wracam wspomnieniami do Irlandii i tamtejszego zaczarowanego lasu... Irlandzki las jest dla mnie niezwykłą krainą, po wejściu do której całkowicie się zatracam w obcowaniu z przyrodą. Zachwycają mnie drzewa, w jakiś sposób inne od naszych, polskich, z ogromnymi plamami na korze.

IMG_5707.JPG

Dzięki przyozdobieniu różnokolorowymi plamkami wyglądają trochę jak łaciate zwierzęta - psy, albo koty. Poza tym, drzewa często są porośnięte bluszczem. Ale tak totalnie od góry do dołu. A najniższa warstwa lasu zarośnięta jest gęsto paprociami, trawą, a także charakterystycznymi niebieskimi kwiatami, które po angielsku nazywają się bluebell, a po polsku Hiacyntowiec...

IMG_5711-horz.jpg

Jeszcze ciekawiej ta nazwa brzmi po łacinie - Endymion. Nawiązuje do mitologii greckiej, nosił je przystojny mężczyzna, syn Zeusa i Kalyke, który zakochał się w kobiecie, której nie aprobował jego ojciec i za karę zapadł w ciągły sen. Historia tragiczna, ale gdy tak spojrzę na niebieskie dzwoneczki, mają w sobie coś relaksującego, usypiającego, takiego z pogranicza jawy i snu...

IMG_5714.JPG

Gdy ujrzałam leśną, niebieską łąkę, miałam ochotę położyć się na kocu i poleżeć wśród tych niebieskich piękności, mieć je blisko siebie, na wysokości wzroku.

IMG_5715.JPG

Lubię przyglądać się roślinom z bliska. Może to efekt mojej pasji malarskiej. Żeby móc coś dobrze namalować, dobrze jest dostrzegać szczegóły, a niebieskie dzwoneczki wydawały się idealne do namalowania. Niebieskie, a może fioletowawe z pięknie kontrastującymi pomarańczowymi pręcikami.
Jeszcze ich nie malowałam, nawet nie szkicowałam, ale może to wreszcie zrobię...

IMG_5717.JPG

Resztę kwiatów zostawiam Wam do obejrzenia, bez moich komentarzy. Szkoda, że nie da się komputerowo przesłać ich zapachu.

IMG_5718.JPG

IMG_5720.JPG

IMG_5721.JPG

IMG_5722.JPG

IMG_5727.JPG