Japończycy znani są z długowieczności, a do ich długiego życia przyczynia się w dużej mierze zdrowa dieta. W kuchni japońskiej dużą popularnością cieszą się ryby, owoce morza, a także wodorosty. Najbardziej znane odmiany tych jadalnych glonów morskich to nori, kombu i wakame.
Kombu – jest podstawą wywaru, z którego robi się wiele japońskich zup (tzw. bulion dashi). W kolorze: ciemnobrązowe, prawie czarne. Co ciekawe, jest naturalnym źródłem glutaminianu sodu i daje potrawom smak umami, czyli tzw. smak mięsny. Są sprzedawane w postaci suszonych płatów, pokrytych białym nalotem - solą morską.
Nori – często owija się nimi sushi. Sprzedaje się je jako cienkie, wyprasowane, zielone płaty. Nori zawiera najwięcej białka ze wszystkich wodorostów i jest najłatwiej strawne.
Wakame – są najbardziej popularnym rodzajem glonów w Japonii, nazywa się je wodną paprotką. Można je jeść na surowo, albo dodać do zup lubsałatek. W Japonii popularne są chipsy z glonów wakame.
Mi się trafiły wodorosty wakame. Były nieco "gumiaste", ale przyjemne w smaku. Ciekawym dodatkiem okazało się narutomaki. To coś w rodzaju kamaboko, czyli rybnego ciasteczka, z charakterystycznym różowym, zawijanym wzorem w środku.
Oprócz dań na ciepło można było kupić onigiri, czyli popularną japońską przekąskę - ryż owinięty wodorostem z nadzieniem, które mogą stanowić japońskie marynowane śliwki, świeży lub suszony tuńczyk, grillowany łosoś, dorsz, warzywa (najczęściej grillowane lub marynowane) albo owoce morza (smażone w głębokim tłuszczu).
Knajpka, w której zamówiłam zupę znajdowała się na dworcu w Kioto. Widać, że zaprojektowano ją z myślą o ludziach, którzy chcą zjeść posiłek na szybko i samotnie. Większość stolików nie posiadało siedzeń, ludzie jedli dania na stojąco. Niektóre stoliki miały po środku coś jakby parawan, dzięki któremu ludzie siedzący na przeciwko siebie nie widzieli się. Przypominało mi to trochę stanowiska do głosowania w wyborach. A wy co sądzicie o takim rozwiązaniu? Ja myślę, że można tam było postawić wysokie siedzenia, takie jak w barach. Niezbyt mi się podoba idea jedzenia na stojąco w lokalu. Na szczęście z boku był ustawiony stolik z kilkoma siedzeniami i tam mogliśmy na spokojnie zjeść pyszną zupę.