jasmm.jpg

Opis na pudełku mojego ulubionego cukierniczego smakołyku brzmi: "Jasminum Grandimango, gatunek nieznany wcześniej botanice, deser alchemiczny, oddziałujący na kilka zmysłów jednocześnie, odnaleziony przez Lukullusa i Mood Scent Bar podczas dalekiej podróży na Wschód..."

lu.jpg

Nigdy nie jadłam pyszniejszego deseru. Tu wszystko jest idealne - i nazwa, która uruchamia wyobraźnię... nawet nie wiedząc z czym mamy do czynienia, a słysząc samą nazwę Jasminium Grandimango wiadomo, że to coś wyjątkowego... Świetne jest też pudełko, zaprojektowane w przepiękne botaniczne grafiki. Można je wykorzystać później jako element dekoracyjny pokoju. ja w nim przechowuje moje farby ;)

luk.jpg

I wreszcie sam deser - tzw. ganesz z białej czekolady nasączony jaśminem, na górze jest przyozdobiony kawałkiem złota, a w jego środku znajduje się mango usmażone na maśle... na dole są jeszcze drobinki, które wyglądają jak mech a tworzy je biszkopt z matchy. Białka kulka ma niesamowity, przyjemny zapach. Ale nie jest to coś perfumowanego, wszystko zrobiono z wyczuciem.

20200731_170258.jpg

Jasminum Grandimango można kupić w znanej warszawskiej cukierni Lukullus. Jej wnętrze zaaranżowane jest w eleganckim stylu.

20200731_164716.jpg

20200731_164436.jpg

Zanim kupiłam swoje pierwsze Jasminum grandimango, obawiałam się zawodu. Nie raz zdarzyło mi się, że coś zapowiadało się na niezwykle smaczne, a po zjedzeniu okazywało się, że "szału nie ma", albo zupełnie mi nie odpowiadało w smaku. Ten deser miał duże szanse na sprostanie moim gustom ponieważ uwielbiam mango... Białą czekoladę średnio, ale warstwa tej czekolady jest cienka, pod nią znajduje się jaśminowy ganesz, a do tego jest jeszcze biszkopt z matchy. Na szczęście deser mocno mi zasmakował :)

jasmino.jpg

Zabawny wydaje mi się efekty wizualny, który tworzy się podczas jedzenia deseru - przypomina on jajko ugotowane na półtwardo. Szczególnie po przepołowieniu ;) Jakby z wnętrza wypływało żółtko :D A to taka słodka pychota :)

20200731_170902.jpg