Ah, ależ bym pojechała na jakąś rowerową wycieczkę! Ten rok zapowiada się znacznie ubożej pod tym kątem, ale za to zostają dobre wspomnienia z zeszłego roku.
A najlepsza rajza anno domini 2020 to weekendowy wyjazd rowerowy z sakwami do Ustronia
Zrobiliśmy sobie wcześniej wolne w piątek i wystartowaliśmy z Rudy Śląskiej około 13.00. Dzięki temu mieliśmy szanse dojechać na miejsce za dnia. Sobota miała być przeznaczona na odpoczynek na miejscu, a niedziela na rowerowy powrót.
Trasa TAM liczyła 85 km i biegła przez południe Katowic, Tychy, Pszczynę, Goczałkowice-Zdrój, Czechowice-Dziedzice oraz Skoczów.
Podróż do Ustronia zachwyciła nas szczególnie na odcinku od Piasku, ponieważ trasa rowerowa biegnąca od Piasku przez Pszczynę to majstersztyk dróg rowerowych w tym kraju. Gorąco polecam.
Podróż z powrotem, jako że wybraliśmy inną trasę, zajęła 80 km. Jechaliśmy przez Skoczów, Strumień, Suszec i mocno pagórkowe Orzesze.
Trasa z powrotem to nie były tak wspaniale drogi rowerowe jak w pierwszą stronę, ale za to mijaliśmy bardzo malownicze wsie i wioski. Niestety, czas trochę gonił, i niestety nie uwieczniliśmy ich na zdjęciach. Trzeba będzie wrócić :)